Zapytałam swoją znajomą, osobę, zupełnie nie związaną z zagadnieniami związanymi ze sztuką, co sądzi na temat Picassa i jego dzieł. Usłyszałam potok słów wypełniony po brzegi słowami krytyki i niepochlebnymi opiniami. Jak ktoś sprowadzający wszystko do kwadratów, trójkątów i kółek, uprawiając malarstwo na tak.. prymitywne, może zasłużyć sobie na miano artysty i osiągnąć uznanie jakim może się pochwalić (lub raczej mógłby) Picasso. Usłyszałam też, że tylko ktoś, kto tak naprawdę nie potrafi malować, nie zna się na rysunku, ale jest na tyle próżny, że pragnie sławy, tworzy takie obrazy jak Gitara czy wszystkie martwe natury Picassa.
Niewątpliwie twórcą kieruje nieprzeciętna wrażliwość, wrażliwość, która wywołuje potrzebę ekspresji, wyrazu, przelania na tworzywo uczuć i emocji. Każda jednostka wrażliwa jest jednak na inne bodźce, inaczej je odczuwa i szuka innego środka wyrazu.
Pierwsze moje skojarzenie to Leonardo da Vinci. Jest niewątpliwie wielkim mistrzem renesansowym, jednym z najwybitniejszym w całej historii sztuki. Człowiek wszechstronny, nie tylko wspaniały rysownik, malarz, ale architekt, inżynier i konstruktor. Nieoceniony za swoje osiągnięcia na polu sztuki i techniki wieszcz dla wielu artystów, którzy namiętnie studiowali jego szkice i płótna. Do dziś badacze prac da Vinci nie mogą wyjść z podziwu nad ich mistrzostwem, słyszy się o próbie realizacji projektów technicznych mistrza. Ale poza tymi wspaniałymi dziełami spod ręki Leonarda wyszło kilka bardzo kontrowersyjnych prac, o których istnieniu nie wszyscy zdają sobie sprawę, a jeśli tak, dają jedynie wyraz swojego uwielbienia dla artysty i jego wszechstronnych zainteresowań. Okazuje się, że da Vinci nie tylko pasjonował się studium ludzkiego ciała, jego idealnymi proporcjami, ale również anatomią. Uczestniczył bowiem w sekcjach zwłok studiując w ten sposób anatomię człowieka, efektem czego są takie szkice jak Studium płodu ludzkiego, Studium szkieletu czy Studium narządów wewnętrznych. Twórca w szczególności interesował się powstaniem życia. By stworzyć rysunek embrionu w łonie matki nie wykonywał jednak sekcji, lecz analizował cielną krowę i przeniósł wyniki na człowieka. Było to pierwsze dokładne przedstawienie płodu w łonie matki. Wykonał odlewy ludzkiego mózgu i komór serca. Wszystkie wspomniane rysunki powstały z równą pasją i dbałością o szczegóły jak szkice do Damy z łasiczką. Dzisiejszy krytyk dostrzega w nich mistrzostwo, swobodną kreskę, doskonały rysunek i chwali wartości edukacyjne, ale pomyślmy jakie emocje wzbudzały wśród odbiorców współczesnych da Vinci? Czy ich tematyka, przedstawienie wnętrza ludzkiego ciała, nie wykazuje analogii do wystawy doktora Hagensa?
Moja przyjaciolka nie jest jedyną osobą, która uważa prace kubistów za prymitywne i niegodne miana dzieł sztuki. Nasuwa się wniosek, że Picasso był skandalistą na miarę swoich i naszych czasów. Studiując jego twórczość, okazuje się, że ucieczka w zgeometryzowane kompozycje jest poszukiwaniem nowych środków wyrazów, gdyż wszystko co osiągnięto poprzednio stawało się niewystarczające, nieważne, archaiczne, a zarazem pewnym manifestem, prowokacją i kreacją nowego kierunku. Jego sztuka widzenie i rozumienie świata poddane zostały pewnej matematycznej wręcz logice. Nie rozwijała się w kierunku przeładowania formy, ale jej syntezy. Zaprezentowalam wtedy znajomej obrazy Picassa, które pochodziły z okresu błękitnego, naładowane emocjami, przepełnione smutkiem i melancholią sceny studiowane z natury, jak Dramat, Zupa czy Życie. Nie mogła w nich rozpoznać pędzla mistrza i tylko podpis pod reprodukcją w albumie przekonywał do jego autorstwa.
Może w analizie tych zagadnień pomocne będzie ustalenie, kogo można obdarować mianem artysty i jaka Galeria Sztuki wystawia jego obrazy. Przy tej okazji nasuwa się kilka pytań. Czy każdy twórca jest artystą? Czy artysta to twórca dzieła tylko zamierzonego? Czy skandal wyklucza artyzm twórcy?